czwartek, 23 lutego 2017

"Odważona" - Danuta Awolusi

Znalezione obrazy dla zapytania odważona danuta awolusiWyszydzana, wytykana palcami, z kompleksami.
Smutna, otyła, z problemami.
Podjęła działanie i stała się nowym człowiekiem.
Otrzymała nowe życie.


Wielu ludzi boryka się w swoim życiu z nadwagą i zbędnymi kilogramami. Część z nich narzeka na swój stan i nic nie robi, a inni biorą się za siebie i stają się nowym człowiekiem. I tak właśnie postąpiła Danuta Awolusi, która potrafiła zrzucić mnóstwo kilogramów i stać się kobietą, która nie ma kompleksu nadwagi.

Pierwsza myśl, jaka mnie dopadła, gdy do rąk wzięłam książkę, to "No ładnie, kolejny nudny poradnik". A jednak okazało się, że to wcale nie jest poradnik, a wartościowa historia kobiety, która postanowiła wziąć życie w swoje ręce. Ważąc aż 140 kilogramów miała ogromne kompleksy, wstydziła się swojego ciała i siebie, nie chciała, żeby ktokolwiek ją widział. Stała się więźniem własnego ciała, w którym nie czuła się wcale dobrze.

Bohaterka książki, którą jest oczywiście autorka opowiada swoją niezwykłą historię. Wyśmiewana w szkole ciągle nabywała nowe kompleksy, nie wierzyła w siebie i z czasem to wszystko nawarstwiło się. Spacerując po mieście, idąc do sklepu ludzie wytykali ją palcami, no bo przecież jest gruba, tłusta i obleśna. Daję sobie rękę uciąć, że większość z was, którzy teraz to czytają wielokrotnie naśmiewali się z grubszych osób, czy to w szkole, na mieście ze znajomymi, w restauracji. Tylko, że nikt nie bierze pod uwagę uczuć drugiej osoby i tego, że ona doskonale o tym wie, że to z niej śmiejecie się.
I szczerze mówią z jednej strony jest to dobre, bo daje motywację do działania i pozbycia się zbędnych kilogramów, ale z drugiej strony psychika mocno cierpi. Niewielu ludzi dzięki takim szyderstwom zrzuca kilogramy.
Autorka bardzo dobrze pokazała to, co czują osoby, z których ludzie śmieją się. Nie jest to wcale przyjemne uczucie, tym bardziej, że odbija to piętno w ludzkim umyśle. I z czasem każdego człowieka, który chociaż rzuci okiem na taką osobę, posądza się o to, że w duchu wyśmiewa się z niej, tak zaczynają właśnie myśleć otyłe osoby, tak myślała autorka. Żyła w strachu przed ludźmi, bo miała sporo kilogramów.

Znalezione obrazy dla zapytania odważona danuta awolusi

Znalezione obrazy dla zapytania odważona danuta awolusiAutorka przyznaje się, że uwielbiała od zawsze sporo jeść, jadła wszystko co smaczne i niezdrowe, nieważne, że to ją rozpychało. Po prostu lubiła jeść i to robiła, a później przyszedł płacz, bo jest za gruba.
A przecież nie trzeba jeść tylko kurczaków z KFC, czy też frytek z MCDonald's, prawda? Można najeść się warzywami, owocami, zdrowym jedzeniem. Przecież to wszystko jest smaczne, jeśli podamy to w odpowiedni sposób.
I autorka zrozumiała to, podjęła działanie, chciała pozbyć się swoich kompleksów i zrzucić te kilogramy. Ale sprawa nie jest taka łatwa. Bo chociaż kilogramy zaczynają uciekać, to psychika jest już nadszarpnięta i nad nią należy popracować i uświadomić sobie swoją wartość. Trzeba pokochać swoje ciało.
Bohaterka zmieniła swoje nastawienie do świata, poprawiła dietę, ćwiczyła, ale pozostała jej skóra, której nie pozbędzie się już. Jednak jest ona dumna z tego, że ją posiada. Kiedy ją widzi, to jest dla niej zwycięstwo. To taka blizna, która przypomina dawne, przykre życie i pokazuje, że to, co osiągnęła jest tego wszystkiego warte, a szyderstwa ze strony ludzi na dobre się skończyły.

Autorka w niesamowity sposób, bo opowiadając swoją historię, przedstawia bardzo wiele ważnych spraw i nie tylko otyłość. Dzięki swojej książce motywuje do działa i pokazuje, że warto walczyć o siebie i swoje życie, a wysiłek, który w to włożymy opłaci nam się ze zdwojoną siłą.
I chociaż z pozoru książka wydaje się być banalna, to wcale taka nie jest. Może nie jest to lektura, która porwie nas w nieznany świat, a emocje wypełniają każdą stronę, niemniej jednak warto po nią sięgnąć.
Ogromnym plusem książki jest język autorki, dzięki któremu czytało się historię niesamowicie szybko i lekko.


Ocena: 8/10

Wydawnictwo:
Logo
Liczba stron: 304
Data wydania: 15.02.2017

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwo Pascal.




środa, 22 lutego 2017

"Waleczna Czarownica" - Danielle L. Jensen

" Złapałem ją za rękę i przycisnąłem do piersi. Były rzeczy, które powinienem powiedzieć, wyjaśnienia i usprawiedliwienia. Słowa, które pozwoliłyby jej zrozumieć, że w idealnym świecie nigdy nie poprosiłbym jej o to. Że w idealnym świecie zawsze byłaby na pierwszym miejscu, a ja poświęciłbym każdą chwilę swojego życia, by jej to udowodnić.
Ale nasz świat był niedoskonały. Pełen wad i okrutny. "


Klątwa została zdjęta.
Trolle są uwolnione.
Nadciąga wojna. Krew będzie lała się strumieniami.
A sprawczynią jest jedna dziewczyna, która pokochała trolla.
Miłość okazała się być słabością.


Cacile po uśmierceniu Anushki ściągnęła na ludzi ogromne niebezpieczeństwo. Klątwa została zdjęta. Wszystkie trolle zostały wypuszczone na wolność i teraz na niej leży odpowiedzialność powstrzymania nadciągającej wojny.
Razem z Tristanem udają się do miasta, gdzie wspólnymi siłami próbują stworzyć plan działania.
Czy im się uda? Jak potoczą się losy bohaterów?
Jedno jest pewne, mają więcej niż jednego wroga.

"Waleczna Czarownica", to książką, do której byłam sceptycznie nastawiona po drugim tomie. Z jednej strony chciałam ją przeczytać, ponieważ zaintrygowało mnie wcześniej kilka wątków, a z drugiej strony na myśl o irytującej głównej bohaterce traciłam ochotę na poznanie dalszych losów bohaterów.
Jednak przeważyła szala za przeczytaniem trzeciego tomu. Chciałam poznać losy trolli i zdecydowanie nie żałuję swojej decyzji. Trzeci tom, to jest po prostu miazga!

"Kiedy traci się sens życia, wiele rzeczy okazuje się wartych, by za nie umrzeć."


Cecile nieco zmieniła się, już nie jest tak samo irytująca, jak pokazała to w poprzednim tomie. Owszem, czasami działa lekkomyślnie i z własnego życzenia wpada ciągle w kłopoty i tutaj trochę mnie denerwowała, ale znowu to jej zachowanie napędzało akcję. Często doprowadzała nim do zguby przyjaciół i niewinnych, ale właśnie tym samym sprawiała, że ciągle coś się działo. Swoją brawurą i niekiedy odwagą oraz chęcią pokazania, że jest silna i niezależna działała bezmyślnie. Mam więc wobec niej mieszane uczucia. Jest lepiej niż ostatnio, ale i tak nie obdarzyłam jej  sympatią.

Tristan jest myślącym trollem, który postępuje zawsze zgodnie ze swoimi zasadami, no dobra, prawie zawsze. Jeśli chodzi o Cecile, to jego logiczne myślenie jest przysłaniane mgłą miłości. Ta dziewczyna potrafi namieszać w jego głowie i jest jego największą słabością, która w ważnych momentach życia skutecznie mu przeszkadza. Niestety.
Brakowało mi też w nim pazura, który był w pierwszym tomie. Utracił go bezpowrotnie. Jego zła natura została przytłumiona. Niemniej jednak lubię go za charakter i myślenie oraz pomysły, na które ciężko wpaść. Za jego odwagę i waleczność oraz zachowywanie zimnej krwi w trudnych momentach.

"Jaki sens ma umieranie za tych, którzy już nie żyją? Ich to i tak nie obchodzi." 


Jak już wyżej wspomniałam, trzeci tom to po prostu miazga. Działo się w nim i to naprawdę sporo. Z jednej akcji przechodziliśmy w drugą i tak ciągle. Naprawdę świetnie się czytało, ponieważ nie brakowało zdarzeń. Dzięki temu fabuła zyskała na wartości, a ja nie nudziłam się.
I jeśli już jesteśmy przy fabule, to zdecydowanie jest najlepsza z całej trylogii. Trzeci tom wymiata! Przede wszystkim na moją uwagę zasługuje pojawienie się elfów. Uwielbiam te mityczne stworzenia! A najlepsze w nich jest to, że nie są to te standardowe stworzenia, a autorka je urozmaiciła. Naprawdę cudownie czytało się o nich. Chociaż szlachetne, to jednak bestie.
I oczywiście wojna! Jak ja ją uwielbiam! Było mroźnie i brutalnie. Pozamarzani ludzie, wystające kończyny, zniszczenia, genialnie przedstawiona sceneria. Po prostu było wspaniale! Naprawdę bardzo dobrze przedstawiony świat. Nie brakowało także rozlewu krwi i jest to zdecydowanie ciekawe zjawisko. Mnóstwo intryg ciekawiło z każdą stroną.
Niestety zabrakło mi w tym wszystkim emocji. Tristan i Cecile kochali się, ale to było kompletnie nieodczuwalne. Ich miłość była naprawdę dziwna, brakowało gestów i uczuć. Byli ze sobą, bo byli, a nawet gdy dochodziło do zbliżenia, to było to naprawdę bezuczuciowe. Takie nijakie.
Niemniej jednak finalnie jestem zachwycona książką i tym, co w niej zawarte. Ogromnie ciekawie poznawało się losy trolli i ludzi, a styl autorki chociaż nie do końca wspaniały, to potrafi zawrócić w głowie.
Nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić was do sięgnięcia po tę pozycję, jak i całą serię. Nie powinniście zawieść się na niej.

Ocena: 9,5/10


Wydawnictwo:
Wydawnictwo Galeria Książki
Liczba stron: 400
Data wydania: 11.01.2017

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwo Galeria Książki.

niedziela, 19 lutego 2017

"Dark Elements. Ostatnie tchnienie." - Jennifer L. Armentrout

" Jeśli utrata Sama czegoś mnie nauczyła, to doceniania życia ze wszystkim, co miało do zaoferowania, włączając w to łzy, gniew, ból, ale przede wszystkim radość i miłość.
Tego, by z niego korzystać. "


Znalezione obrazy dla zapytania nieprzeczytane dark elements 3Lilin narodził się. Pragnie uwolnić swoją matkę. Jest nieustępliwy i pragnie mordu. Jedyną osobą, która może go powstrzymaj jest Layla, dziewczyna, która nie do końca rozumie to, kim jest i czym się stała. Na szczęście nie jest w tym wszystkim sama, ma wspaniałych przyjaciół, którzy zawsze chętnie jej pomagają.
Życie ludzkości jest zagrożone i wisi na włosku.
Czy uda się poskromić lilina? Jak wiele przeszkód i niespodzianek spotka bohaterów?


Diabelskim pokusom ciężko się oprzeć, ale gdy ta diabelska pokusa jest przystojnym, aroganckim, zarozumiałym, słodkim i seksownym facetem, którego przepiękne V idealne odznacza się i wpływa na kobiece zmysły, to o opieraniu się nie ma mowy.
Ci, którzy czytali już tę wspaniałą książkę i jeszcze cudowniejszą serię, to wiedzą nad kim wzdycham.
Roth jest zdecydowanie gorącym ciastkiem! Jest fenomenalnym facetem, którego pokochałam od samego początku. W jego sposobie bycia jest coś, co przyciąga jak magnes. Zdecydowanie jego charakter, odwaga i cięty język należała do atutów, które posiada. Dziwne? A jednak! W końcu to demon i przyciąganie innych charakterem, to jego praca. Jednak okazuje się, że to nie jest tylko zimny drań, a w jego sercu panują ciepłe uczucia i gdy zakochuje się, to robi to raz, na wieki. Taka jest jego natura, ale zdecydowanie wyróżnia się wśród demonów.
Roth jest ogromnym ogniem tej książki, który sprawia, że ona płonie. Nadaje jej życia, wspaniałości i wyjątkowości. Oczywiście nie tylko od niego to zależy, ale w głównej mierze, to on jest tym, który wszystko roznieca. Kusi, zachęca i bierze to, czego chce.
Ten demon jest naprawdę niesamowity. Uwielbiam go całą sobą i jest zdecydowanie książkowym
mężem numer jeden! Pamiętajcie dziewczyny, że jest mój :*!

" Przestań być tchórzem i odpuść przeszłość. Skup się na przyszłości, ponieważ to dwie zupełnie różne rzeczy. "


I jest też Zayn, gargulec, który jest również niesamowicie przystojny, ale brakuje mu tego pazura. To facet, który ma ogromne serce i potrafi wiele wybaczyć. Zaskoczyła mnie ta jego cecha, ale to przez nią musiał doznać wiele bólu. Niestety, w jego sercu od dawna główne miejsce zajmuje Layla, dziewczyna, z którą się wychowywał.
Lubię go, za jego charakter, serce, które okazuje. Za jego podejście do życia i tak wiele rzeczy, które potrafi wybaczyć. Jest niesamowitym przyjacielem, co udowodnił niejednokrotnie, ale też działał czasami nieroztropnie, ponieważ zaślepiała go miłość.
Jako przyjaciel - idealny. Jako partner - fajny, ale byłby za bardzo zazdrosny.

Pozostała nam też Layla, główna bohaterka całego zamieszania. Oj potrafi dziewczyna namieszać i to w niejednym życiu. Omamiła Rotha oraz Zayna i nie wiedziała, którego wybrać. No dobra, wiedziała, ale nie chciała przyznać się do tego. I cóż, od samego początku było wiadome, kogo weźmie w swoje szpony. Dosłownie, bo w końcu jej druga strona ożyła i mutowała. Ale nie zdradzę wam więcej, mnie niesamowicie zszokowało to.
Layla, to jest Layla i jest jedną z niewielu bohaterek książkowych, które obdarzyłam sympatię. Lubię ją oczywiście za charakter, siłę, którą w sobie posiada, ale także za jej cięty język. Kiedy wymienia zdania z Rothem, to za każdym razem turlam się po podłodze ze śmiechu. Oboje są genialni!

" - Cóż, jestem większym odmieńcem, niż początkowo zakładałeś.
- Mam gdzieś, czy wyrośnie ci trzeci cycek, gdy się zmienisz lub czy w części jesteś helionem. Albo czy przez trzy dni w miesiącu będziesz pożerała mięso trupów. Mam zamiar kochać cię tam samo. "


"Dark Elements. Ostatnie tchnienie", to książka, która niejednokrotnie mnie zaskoczyła. Wielokrotnie śmiałam się, był moment, kiedy uroniłam łzę, ale przede wszystkim uwielbiam ją za akcję oraz fabułę.
Ale zacznijmy od samego początku. Już pierwsza strona ponownie skradła moje serce i rozpaliła w nim żar. Ogromnie niesamowite emocje wywiera na mnie ta książka swoją fenomenalnością. Każda kolejna strona, to gama nowych emocji, które nie opuszczają nawet na moment. Książka po prostu wciąga czytelnika w siebie i nie chce wypuścić. Ja nie potrafiłam oderwać się od niej nawet w momencie, gdy przychodził czas jedzenia. Szłam z nią na ślepo. Przeczytałam ją w pięć godzin. Pochłonięta została w całości. Jest naprawdę tak genialna, że nie sposób zostawić ją w spokoju. I cóż, niestety skończyła się, smutno, bo uwielbiam tematykę demonów, a jak jeszcze są anioły i gargulce, to już w ogóle bajka.
Na ogromne uznanie zasługuje jednak przecudowna fabuła, która jest mistrzostwem. Trzeci tom zdecydowanie jest najlepszy i serwuje największą dawkę emocji oraz tajemnic, co oczywiście nie oznacza, że poprzednie nie były również genialne. Były i to jeszcze jak!
Fabuła trzeciego tomu skupia się na walce z lilinem, który się odrodził. I cóż, jest to naprawdę genialna sprawa, dzięki której mnóstwo tajemnic ujawnia się, a bolesna prawda zwala z nóg. Te tajemnice są wspaniałe, napędzają akcję i za każdym razem zaskakują. Prawda o adiutorach sprawiła, że moje oczy wyglądały jak wielkie spodki. W życiu nie spodziewałabym się takiego rozwinięcia!
A historia z Bambi! O rety! Po prostu chciało mi się płakać. Udusiłabym kilka osób za to, co wydarzyło się i niestety moja cicha nadzieja na polepszenie jej sytuacji przepadła. Jennifer nienawidzę cię za to!
Akcja ciągle toczy się, nie ma momentu wytchnienia. Ciągle coś się dzieje i to jest piękne. Z jednego momentu napięcia przechodzimy w drugi i dzięki temu cała książka kończy się w mgnieniu oka.
Ogromnym atutem tej książki, jak i całej serii są niesamowicie zabawne dialogi, przez które pęka się ze śmiechu. Nie dość, że bohaterowi są naprawdę wspaniali i genialnie wykreowani, a każdy z nich inny, to w dodatku ich słowa, które rzucają wzajemnie do siebie doprowadzają do łez. Taka dawka śmiechu jest idealnym lekiem na wszystko.
Ta książka jest po prostu bajeczna. Uwielbiam ją za genialną fabułę i oryginalność. Jennifer L. Armentrout swoją całą serią "Dark Elements" skradła moje serce i podnieciła żar miłości do fantastyki.
Gorąco zachęcam do sięgnięcia po jej twórczość!

" - Mówiłem ci już, jak bardzo podobają mi się te spodnie?
- Co? Gust twój i Caymana co do ubrań jest do kitu.
- Nie mogę przestać gapić się na...
- Moje oczy?
- Mmm.
- Nos?
- Nie całkiem.
- Zatem kolana.
- Cieplej. Pokaże ci później palcami, na co gapiłem się przez cały czas.
- Jakiś ty pomocny.
- Cóż mogę rzec? Sprawiasz, że wychodzi ze mnie altruista. "


Ocena: 10/10


Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Nieprzeczytane.

niePrzeczytane.pl Księgarnia internetowa



Wydawnictwo:

Liczba stron: 447
Data wydania: 18.01.2017





piątek, 17 lutego 2017

"Manwhore +1" - Katy Evans

" I dociera do mnie, że miłość jest równie zmienna, jak niebo czy ocean: nie znika, ale nie zawsze jest słoneczna, czysta czy spokojna. "

Znalezione obrazy dla zapytania manwhore +1Wszystko rozsypało się przez jeden błąd.
Piękna miłość przepadła.
Ale zawsze jest szansa na naprawienie przeszłości.


Niesamowicie przystojny, uroczy i zabójczo seksowny Pan Saint zaimponował mi w pierwszym tomie. Wywarł na mnie niesamowite wrażenie. Malcolm zdecydowanie ma w sobie urok. I oczywiście Sin do grzecznych nie należy. Zdecydowanie i kategorycznie nie.
Facet zmienił się i to bardzo. W jego głowie nie panowała tylko chęć zabawienia się z "gorącymi laskami". Teraz pod jego czaszką znajdowała się jedna myśl - zabawa z Rachel, żal do niej oraz chęć odzyskania jej. Malcolm znalazł się w kropce i sam nie wie co ma robić. Z jednej strony pragnie jej, a z drugiej czuje żal, który pozostał po jednym, fatalnym artykule.
I cóż, Sin zyskał moją sympatię. Bardzo polubiłam go za jego wnętrze. Ma naprawdę niesamowity charakter, chociaż wydaje się z pozoru całkowicie inny. I chociaż nie wie co ma robić, bo miłość na niego działa i czasami głupio zachowuje się, to i tak jest naprawdę sympatycznym gościem. Ogromnie spodobało mi się, że nie dał Rachel drugiej szansy od razu i to ona musiała za nim biegać, a nie on za nią. W końcu jakiś wyjątek od reguły. Ale przy tym bieganiu jest pewien minus. O nim za chwilę.
Podobny obraz
Rachel zrozumiała, że kocha Sainta. Nie może o nim zapomnieć i pragnie go odzyskać. Ale jest jeden problem. On tego nie chce, a raczej chce, tylko nie okazuje tego i skrywa w sobie swoje uczucia. "Zdradziła" go w najgorszy sposób. Za późno zrozumiała swoje uczucia. Jest idealnym przykładem człowieka mądrego po szkodzie.
I cóż, nie lubię jej. Irytowała mnie niesamowicie. Ciągle użalała się nad sobą, że straciła Malcolma, że chce go odzyskać i latała za nim jak pies za kotem. Owszem, podobało mi się, że to w końcu dziewczyna stara się po szkodzie, a nie facet oraz że to nie facet był winny. Ale autorka trochę przesadziła i zrobiła z niej taką laskę mającą obsesję na punkcie faceta. Niesmaczne.

" Gwałtownie odrywa usta od moich i sunie nimi ponownie w dół szyi, ssąc, skubiąc, smakując i podgryzając. "





Znalezione obrazy dla zapytania manwhore +1I cóż, Katy Evans niestety tak już ma. Zawsze drugi tom jej trylogii jest najgorszy. Tak było z książką "Mine" i tak jest teraz. Oczywiście nie twierdzę, że książka nie podobała się mi. Spodobała, ale wyszedł z niej taki trochę płaski erotyk, który dość opornie czytałam. Pierwszy tom bardzo szybko pochłonęłam, a tutaj niestety zawiodłam się trochę.
Po przeczytaniu pierwszego tomu cieszyłam się, że autorka nie stworzyła irytujących i głupich bohaterów. Teraz jednak muszę odwołać to, bo Rachel jest naprawdę do bani.
A fabuła już nie jest taka wyjątkowa, jak wcześniej. Była strasznie przeciętna. Druga część strasznie odstaje od pierwszego. Ta różnica jest ogromna.
Byłam naprawdę pozytywnie nastawiona na "Manwhore +1", nie mogłam doczekać się aż wyjdzie, a ja dostanę ją w sobie łapki, niestety spotkała mnie taka przykra niespodzianka.
Brakowało mi akcji, ciągle działo się to samo. Malcolm i Rachel próbowali naprawić swój wiązek, ona wywodziła się nad jego wspaniałością, bla, bla, bla, aż do znudzenia. Naprawdę po pewnym czasie znudziło mi się to, a ona stała się taką głupkowatą dziewczyną, która utraciła swój charakter.
Od "Manwhore +1" oczekiwałam większego pazura, ale niestety zawiodłam się. Historia do przeczytania i zapomnienia.

" Malcolm we mnie, Malcom patrzący na mnie zielonymi oczami, Malcolm zaciskający szczękę i kochający się ze mną, Malcolm, który zdobył moje serce. "


Ocena: 6,5/10

Wydawnictwo:
Wydawnictwo Kobiece
Liczba stron: 384
Data wydania: 17.02.2017

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwo Kobiece.

wtorek, 14 lutego 2017

"Margo" - Tarryn Fisher

" Chcę jej powiedzieć, że nie musi się martwić o moją duszę. Ten chłopak ją uratuje. "

Znalezione obrazy dla zapytania margo tarryn fisherCo byś zrobił, gdybyś żył w patologicznej rodzinie, a twoja matka była prostytutką?
I gdyby nagle na twojej drodze stanął przystojny chłopak?
A wkrótce okazało się, że jesteś jedną z niewielu osób, które jako ostatnie widziały zaginioną dziewczynkę?


Sięgając po "Margo" nastawiałam się na kolejną młodzieżówkę, która nie zaskoczy mnie. Jednak Tarryn Fisher udowodniła mi, że nie jestem takim dobrym detektywem, jak mi się wydaje. Wszystkie teorie spiskowe poszły w las, a ja zostałam miło zaskoczona.

Całość zaczyna się w momencie, gdy Margo ma trzynaście lat, później osiemnaście i kolejne lata. Zazwyczaj przeszkadzają mi takie przeskoki w czasie, ale tutaj ogromnie spodobało się to mi. Dało zdecydowanie szerszy pogląd na jej postać i głębsze poznanie oraz wniknięcie do jej duszy.
Margo jest dziewczyną zagubioną, odkąd jej matka wpadła w depresję. I chociaż kiedyś w jej życiu było bardzo dobrze i żyła wychowywana w szczęściu, to wszystko zaczęło się sypać. Nie jest to dziewczyna tryskająca energią. Ma nadwagę, swoje problemy i nie może na nikogo liczyć, ponieważ nie ma żadnego przyjaciela. W domu nie przelewa się, ponieważ matka zarabia swoim tyłkiem, a więc Margo żyje w patologicznym otoczeniu. Ma to ogromny wpływ na nią. Nie wierzy w siebie i ma mnóstwo kompleksów.
A jednak pewnego dnia los uśmiechnął się do niej i na jej drodze stanął Judah, przystojny, popularny chłopak, który porusza się na wózku inwalidzkim. W tamtym momencie życie Margo całkowicie się zmieniło.

" Perła zaczyna swoje życie jako śmierć - coś niechcianego, na przykład fragment skorupy albo okruch, który przypadkiem trafia do muszli małża. "

Znalezione obrazy dla zapytania margo tarryn fisher"Margo" jest książką mądrą, ale też nie do końca idealną. Pokazuje problemy z jakimi borykają się ludzie. O depresji zapewne wielu z was słyszała, podejrzewam, że nawet każdy. Z pewnością wiecie, że niszczy ona życie. I to spotkało matkę Margo. Dziewczyna tak naprawdę w pewnym momencie swojego życia straciła ją, bo ta zachorowała. Wychowywała się sama, w strachu i zakazach. W jej życiu nie było szczęścia.
I właśnie ta książka pokazuje, jak trudne życie mają dzieci, nastolatkowie, którzy muszą mieszkać z jednym rodzicem i to w dodatku chorym. Cała historia pokazuje jak ciężkie jest życie i jak jeden problem może przerodzić się w ogromną katastrofę.
"Margo" pokazuje także, że nie liczy się tylko wygląd, czy też umiejętności, ale także wnętrze człowieka. I to jest piękne w tej książce.

Ale nie wszystko tutaj jest takie kolorowe. Główne bohaterka po zaginięciu dziewczynki zaczęła wyznawać zasadę "Oko za oko. Krzywda za krzywdę. Ból za ból.". I cóż, może dla niektórych jest to sprawiedliwe, bo tak powinno w życiu być. Co komuś zrobisz, to tobie zrobią, ale Margo dostała na tym punkcie obsesję. Chciała wymierzyć sprawiedliwość po swojemu i to za wszelką cenę. Stała się dziwną osobą, po której można było spodziewać się wszystkiego. Jakbym spotkała ją na ulicy, to zaczęłabym uciekać z krzykiem. I właśnie na tym opierała się praktycznie cała fabuła. Na gonitwie za sprawiedliwością.

" Nigdy nie myślałam, że zrobiłam coś głupiego. Właściwie to nigdy nie zastanawiałam się nad tym, co zrobiłam. Po prostu słuchałam swojego ciała. "
Znalezione obrazy dla zapytania marrow tarryn fisher
Podoba mi się brutalność jaka tutaj występuje. Autorka nie owijała w bawełnę, tylko pokazała krwawą obsesję Margo, która chociaż nie jest normalna, to jednak fajnie, że tak zostało wszystko przedstawione.
Uważam, że historia tej dziewczyny jest smutna. Miała trudne życie, które odbiło się na niej i widać tego efekty. Zdecydowanie siadło jej na psychikę.
Dość sporym minusem jest akcja tej książki. Chociaż dzieje się w niej trochę, to jednak to tempo jakie w niej panuje potrafi momentami nużyć.
Ale wszystko wynagradza nam zakończenie, które totalnie rozłożyło mnie na łopatki i zaskoczyło. Nie spodziewałam się tego, chociaż Margo jest wariatką. Ta brutalność jest naprawdę świetna!
Cała historia jest bardzo ciekawa i warto ją poznać, dlatego też nie zastanawiajcie się i sięgnijcie po tę książkę.

Ocena: 8/10


Wydawnictwo:

Liczba stron: 320
Data wydania: 11.01.2017

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwo SQN.


poniedziałek, 13 lutego 2017

"Piasek Raszida" - Brandon Sanderson [PRZEDPREMIEROWO]

" Ludzie nigdy nie są zadowoleni, gdy ujawniasz, że tkwią w błędnych przekonaniach. "

Znalezione obrazy dla zapytania piasek raszidaKiedy jesteś chłopcem twoje myśli skupiają się na zabawie, grze w piłkę, czy zaczepianiu dziewczynek.
Ale takie życie nie jest przeznaczone Alcatrazowi. Od lat wędruj z jednej rodziny do drugiej i tylko czeka, aż go przeniosą do kolejnej.
Jednak tym razem miało być inaczej. Jego urodziny i dziwny prezent zmieniły wszystko. Nie myślał o niczym innym, jak o przeżyciu kolejnego dnia.
Mierzono do niego z pistoletów, poszukiwano i chciało zgładzić, ale on nie poddał się i walczył o swoje.


" W swoje trzynaste urodziny uzyskałem kolejne potwierdzenie, że moi rodzice byli naprawdę okrutnymi ludźmi. Właśnie tego dnia niespodziewanie dostałem pocztą jedyny spadek, jaki mi zostawili.
Był to woreczek piasku."


Alcatraz jest niesfornym chłopakiem, który ma niesamowity dar do psucia wszystkiego co weźmie w swoje dłonie lub nawet tylko dotknie. Od trzynastu lat wędruj od jednej rodziny, do drugiej. Jest w tym wielkim świecie sam i nie może znaleźć stałego miejsca zamieszkania przez swój okropny talent.
Ale w jego trzynaste urodziny wszystko zmieniło się. Otrzymał spadek po rodzicach. Małe zawiniątko, w którym znajdował się woreczek piasku. Tak dobrze widzicie, woreczek piasku, który zmienił wszystko w przeciągu kilku godzin. Życie Alcatraza już nie było takie same. Wiele tajemnic wyszło na światło dzienne.
Ogromnie spodobała mi się jego postać. To jest taki chłopak, który nie wierzy w siebie i ma się za nieudacznika, a tak naprawdę pisany jest mu wyjątkowy cel. Taka sierota skrzywdzona przez los. Ale UWAGA! On wam spróbuje wyperswadować ten pomysł z głowy. Bo Alcatraz potrafi przewidzieć wasze myśli.

Zastanawiacie się pewnie o co mi chodzi?  A więc śpieszę z wyjaśnieniami.
Brandon Sanderson jest zdecydowanie fenomenalnym autorem, który swoimi książki potrafi zachęcić już od samego początku i to w nietypowy sposób. Tak nietypowy, że "Piasek Raszida" przeczytałam w kilka godzin. Dziwne? Nie, nie dziwne. Nieprawdopodobne? A jednak! Już sama przedmowa autora spodobała się mi. I efekt tego jest taki, że nie ma w tej książce nic, na co mogłabym narzekać. A warto wiedzieć, że ja jestem wymagająca i często mi wiele rzeczy w książkach przeszkadza.
Wracając do fenomenalności tej książki. Ogromnie zafascynował mnie sposób, w jaki autor prowadzi nas przez całą fabułę. Narracja pierwszoosobowa jest zdecydowanie strzałem w dziesiątkę. Pozwoliła wczuć się na maksa w przygody Raszida. Ale to nie ona jest najważniejsza. Kiedy wczujemy się w akcję, tworzymy teorie spiskowe, wystawiamy opinię o głównym bohaterze, to nagle akcja robi STOP, a Raszid przemawia do nas i skutecznie zmienia nasze myślenie. Miałam wrażenie, jakby czytał on w moich myślach i przenikał przez mój umysł. Genialny zabieg literacki, który skutecznie zachęca do dalszego czytania i buduje napięcie.

" Czasami świadomość, że tak łatwo wszystko psuję, działała na mnie zniechęcająco. Ta prosta klątwa zdawała się dominować nad całym moim życiem. "



Cała fabuła jest naprawdę mistrzowska. Wszystko skupia się na małym woreczku piasku, który może wyrządzić ogromne szkody. A na dodatek są tutaj źli bibliotekarze. Raj dla książkoholików, prawda? Nie ma nic lepszego niż czytanie o bibliotekarzach i to jeszcze złych! No tak, fabuła jest genialna, a akcja z każdą stroną nabiera tempa. Co chwilę coś się dzieje, wskakujemy z jednej akcji w drugą. Mistrzostwo! Nie można się nudzić przy niej! Jeśli ją w swoje łapki dorwiecie, to możecie przygotować się od razu na kilka godzin z książką, od której nie będziecie mogli oderwać się nawet na chwilę. Przepadniecie, zatopicie się w świecie bibliotekarzy, małego woreczka piasku, niebezpieczeństw oraz intryg i tajemnic.
Ta książka ma więcej tajemnic, niż może Ci się wydawać.
I cóż, idealnym uzupełnieniem całości są szkice zawarte w tym cudeńku.

" To bardzo ważne, byście zrozumieli, że nie jestem głupi. Wszystko w porządku, jeśli skończycie czytać tę książkę w przekonaniu, że nie jestem takim bohaterem, na jakiego wychodzę według niektórych informacji. Mimo to wolałbym, żeby każdy, kogo spotkam, nie uważał mnie za tępaka. "




Ocena: 10/10

Wydawnictwo:
IUVI
Liczba stron: 312
Data wydania: 15.02.2017

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwo IUVI.

sobota, 11 lutego 2017

"Silver. Pierwsza księga snów" - Kerstin Gier

" - Olivia? - powtórzyła. - Znam chyba z dziesięć Olivii. Kotka mojej przyjaciółki też wabi się Olivia.
- Za to ty jesteś jedyną Persefoną, jaką znam. - I dodałam w duchu: bo nikt nie nazwałby tak nawet kota. "


Znalezione obrazy dla zapytania silver pierwsza księga snówSen, zielone drzwi, jaszczurka.
Czterech chłopaków, nowa szkoła.

Cmentarz, dziwny rytuał.
Tajemnice i intrygi.


Pierwszy tom "Trylogii Czasu" Kerstin Gier nie przypadł mi do gustu. Zdecydowanie był mdły. Niemniej jednak nie skreśliłam autorki i postanowiłam z mojej własnej zasady dać jej drugą szansę. Tym razem sięgnęłam po pierwszy tom jej nowej trylogii. Sny, wędrowanie w nich, władza, brzmi super, prawda? No tak, ja też tak sądziłam, ale powieść nie do końca mi się spodobała.

Zacznijmy na początku od fabuły, która totalnie mnie pochłonęła. Od razu spodobał mi się cały pomysł. Pomyślcie sobie tylko jak niesamowite są sny. A gdybyście mieli możliwość zmieniania swoich snów w dowolnej chwili albo wędrowania po snach innych ludzi? Po prostu cudownie! Niesamowita sprawa i nieograniczona władza. Ile można by było wynieść z takich snów. Można poznać człowieka dogłębnie. Ja zdecydowanie chciałabym posiadać taką moc. Jednak oczywiście niczego nie można mieć za darmo. I w takiej właśnie sytuacji znaleźli się główni bohaterowie.
Zaczęło się od jednej, niewinne zabawy, która przerodziła się w niewyobrażalnie kiepską sprawę.

Autorka miała pomysł i to bardzo fajny. Bardzo ciekawym połączeniem są sny i jak się okazuje demony. Chociaż ten demon to mi tak trochę nie pasował, ale i tak fajnie wyszło w całości. Zakończenie mnie w sumie zaskoczyło i nie spowiedziałam się takiego obrotu spraw. Niemniej jednak do dyskusji pozostaje sposób, w jaki autorka poprowadziła książkę. Brakowało tutaj emocji, a bohaterowie byli tacy bezosobowi, "na jedno kopyto". Jednak najbardziej wkurzał mnie język autorki. Odniosłam wrażenie, jakby na siłę próbowała zrobić z bohaterów takich boskich luzaków, tylko że wyszło jej to słabo. A jeszcze bardziej irytowały mnie przeskoki w czasie. Raz jesteśmy w teraźniejszości, za chwilę w snach i można było pogubić się. To samo zrobiła autorka w "Trylogii Czasu" i ten błąd popełniła ponownie w nowej trylogii. Kiepsko, bo przez to ucierpiała całość, a fabuła jest naprawdę świetna i wiele wątków mnie mocno intrygowało.

" - Dobrze - zgodziłam się. - Pod warunkiem, że pożyczysz mi dirndl.
- Właśnie, przecież to strój na każdą okazję!
- Nie mój dirndl, tylko ogólnie dirndl. Nie chcę pozbawić cię złudzeń, serdeńko, ale żeby nosić dirndl, trzeba mieć czym oddychać Kapewu? "

Znalezione obrazy dla zapytania silver pierwsza księga snów

Teraz przejdźmy do bohaterów.
Liv Silver, przeprowadziła się do Londynu, ze swoją nianią, mamą oraz siostrą. Odkąd tutaj zamieszkała, w jej snach pojawiają się zielone drzwi. Dodatkiem specjalnym jest czwórka przystojnych chłopców, którzy jak się okazuje, chodzą do tej samej szkoły co ona. Nic w tym dziwnego by nie było, gdyby nie to, że odprawiają oni dziwny rytuał na cmentarzu, a za dnia patrzą na nią, jakby była stworzona do wyższych celów. A na dodatek z jednym z nich ma niedługo zamieszkać.
Liv, jest piętnastoletnią dziewczyną, która jest kreowana przez autorkę na dorosłą osobę. No i niestety to jest błąd. Niefajnie czyta się o dziewczynce, która raz zachowuje się jak naburmuszony przedszkolak, a za chwilę stara się patrzeć na wszystko racjonalnie i zachowuje jak dorosła. A jej durne teksty i odzywki, które kieruje razem ze swoją siostrą do matki są naprawdę słabe. Odniosłam wrażenie, jakby nie miały do niej szacunku. Aczkolwiek ich matka również nie jest normalna. Pomyślcie tylko, która matka mówi, że jej dziecko jest dziwne i zacofane, bo ma piętnaście lat, jeszcze nie uprawiało seksu, paliło marihuany, czy też nie wychodzi na imprezy. Tak! Żadna matka chyba tak nie robi. A tutaj matka Liv, cieszy się, gdy jej dziecko idzie na imprezę oraz namawia ją do pozostania na niej do późna. Yyyymmm... bardzo dziwne.

I jest czterech chłopców, którzy oczywiście są sportowcami, no bo jak może być inaczej? Jeden walnięty, uwielbiający alkohol i żyjący we własnym świecie. Drugi zamknięty w sobie, odstający od reszty. Trzeci przewodniczący grupy, najpiękniejszy ze wszystkich i zakochany w swojej drugiej połówce. Czwarty najnormalniejszy, poważny i zawsze postępujący właściwie. A w całości wychodzi na to, że żaden z nich nie cechują się niczym specjalnym i wszyscy są tacy sami.
Niestety nie spodobali mi się bohaterowie, byli tacy nijacy. Jedynie Jasper chociaż troszkę wyróżniał się swoim wariactwem.

Podobny obraz

" Kiedy wykluczysz to, co niemożliwe, wówczas to, co zostanie, musi być prawdą, jakkolwiek nieprawdopodobnie to brzmi. "

Książka chociaż nie do końca fajnie przedstawiona, prezentuje się bardzo fajnie pod względem fabuły. Wiele wątków zaintrygowało mnie, dlatego też z przyjemnością poznam dalsze losy bohaterów. Mam ogromną nadzieję, że będzie jeszcze lepiej. I chociaż bohaterowie są dziwni, a niektóre "mądrości", które płyną z tej książki nie powinny znaleźć się tutaj, to i tak zachęcam do sięgnięcia po książkę. Można z nią spędzić miło czas. Może w końcu dowiemy się kim jest Secrecy?No i cóż, na dodatkowe uznanie zasługuje piękne wydanie. Nie można się mu oprzeć.


Ocena: 7/10


Wydawnictwo:

Liczba stron: 416
Data wydania: 02.06.2016

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Media Rodzina.